Legenda o Żółtej Damie opowiada o duchu zamieszkującym Zamek w Liwie, który jest związany z tragiczną historią kasztelanowej. Zazdrosny mąż, kasztelan, oskarżył ją o zdradę i skazał na śmierć. Po jej egzekucji okazało się, że zarzuty były bezpodstawne, a pierścienie, które miały być dowodem zdrady, znaleziono w gnieździe sroki. Od tamtej pory, duch kobiety w żółtej szacie,
ukazuje się na zamku.

Strona
(1)
| 1
|
2 | 3 |
Dawno,
dawno temu...? *| Na
Zamku w Liwie
Zjawisko Żółtej Damy charakteryzuje się eteryczną, niemal przezroczystą sylwetką, która zdaje się emanować własnym, wewnętrznym światłem. Najbardziej charakterystycznym elementem jest jej suknia – długa, bogato zdobiona, wykonana z ciężkiego atłasu w głębokim, miodowym odcieniu żółci. Materiał szeleści cicho przy każdym ruchu, mimo że postać zdaje się nie dotykać stopami ziemi. Jej twarz jest uderzająco blada, niemal marmurowa, co kontrastuje z ciemnymi, pełnymi smutku oczami, w których wciąż tli się żal za niesprawiedliwym losem.
Pojawieniu się damy często towarzyszy zapach wilgotnych murów zamkowych przemieszany z delikatną wonią polnych kwiatów z nadliwskich łąk.
Wokół niej unosi się delikatna mgiełka o barwie ochry, która rozświetla mroki podziemi i krużganków liwskiej warowni.
Jako duch, Żółta Dama nie jest istotą groźną ani mściwą. Jest uosobieniem tragicznej niewinności. Jej obecność na podzamczu to wieczne poszukiwanie sprawiedliwości i dowodu na swoją wierność. Często widuje się ją, jak błąka się po wieży zamkowej, spoglądając w stronę rzeki Liwiec, jakby wciąż czekała na odnalezienie zagubionych klejnotów, które oczyściłyby jej imię.
Porusza się z niezwykłą gracją, godną kasztelańskiej żony, ale w jej gestach widać ogromne zmęczenie wiekami trwania w zawieszeniu. Nie mówi, lecz jej ciche westchnienia niosą się echem po
podzamczu, przypominając szum wiatru w szczelinach ceglanych murów.
Wieczorny chłód owinął się wokół ruin liwskiego zamku, a słońce powoli chowało się za horyzontem, malując niebo odcieniami pomarańczy i purpury. Ostatnie promienie ślizgały się po nierównych kamieniach wieży, zanim ustąpiły miejsca narastającemu cieniowi. Młody Janek, zapatrzony w stary mur, opowiedział tylko, co słyszał od babci: "Podobno tu straszy. Żółta Dama. Niesprawiedliwie skazana, wciąż szuka swojego pierścienia."
"Żółta Dama..." wyszeptał, a jego głos zdawał się ledwo słyszalny w tej nadprzyrodzonej ciszy. Matka, której twarz zastygła w wyrazie niewiary, wpatrywała się w zjawę, która powoli przesuwała się w stronę wieży, jej wzrok utkwiony gdzieś daleko, jakby w poszukiwaniu czegoś, co utraciła wieki temu. I wtedy Janek poczuł ten zapach – wilgotnych kamieni i delikatnej, słodkiej woni polnych kwiatów, jakby przyniesionej z innej epoki.
Dama zniknęła tak cicho, jak się pojawiła, wtapiając się w cienie starej wieży, pozostawiając po sobie jedynie nieme świadectwo swojej obecności i legendę, która wciąż żyła w murach zamku w Liwie.
Zapraszam
na podzamcze...
Miało
miejsce pojawienia się "Żółtej Damy" i tym razem towarzyszy
jej zapach wilgotnych murów zamkowych przemieszany z delikatną wonią polnych kwiatów z nadliwskich łąk.
Wokół niej unosi się delikatna mgiełka o barwie ochry, która rozświetla mroki podziemi i krużganków liwskiej warowni.
Nastał kolejny dzień Turnieju Rycerskiego...








Strona
(1)
| 1
|
2 | 3 |
na
stronie od 20260515 |