Pan nie jest człowiekiem kościoła


 

Wstęp

Jak co roku starałem się umilić okres przedświąteczny mieszkańcom Węgrowa i nie tylko.

W tym celu eksponowałem w galeriach na tej stronie fotograficzne opowiadania wprowadzając oglądających w magiczny czas świąt Bożego Narodzenia.

Poniżej widoczne zainteresowanie oficjalnych portali miejskiego i powiatowego, powiedzmy, tą moją działalnością "fotograficzno-religijną".

 

Tak było:

 

 

 

 

Na oficjalnej stronie Starostwa Powiatowego w Węgrowie

 

Nikt chyba nie potrafi przenieść w świat baśniowej, świątecznej rzeczywistości tak mistrzowsko, jak właśnie Pan Michał

 

Magiczny czas świąt

Artysta Fotografik RP Michał Kurc przenosi w świat świątecznej magii


Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas spotkań, przeżyć, wzruszeń. Czas, kiedy chcemy zapomnieć o problemach dnia codziennego. A świąteczna rzeczywistość wydaje się jak z baśni, której obraz tkwi przecież głęboko ukryty w podświadomości. 

Nikt chyba nie potrafi przenieść w świat baśniowej, świątecznej rzeczywistości tak mistrzowsko, jak właśnie Pan Michał, uhonorowany wieloma odznaczeniami, w tym „Za zasługi dla Węgrowa” i ostatnio „Zasłużony dla kultury polskiej”. 

Przenieśmy się zatem w świat magii, którą wyczarował Pan Michał. 
Baśniowych przeżyć i Wesołych Świąt! 
http://fotografika-kurc.waw.pl/wegrow/zima_2002/sloneczny_dzien.html  

 

Na oficjalnej stronie Miasta Węgrowa:

 

Michał Kurc mieszkańcom Węgrowa
2010-12-16

Praca z galerii "nokturny przedświąteczne..."

Jak co roku Artysta Fotografik Pan Michał Kurc przesyła wszystkim mieszkańcom Węgrowa najserdeczniejsze życzenia świąteczne.
I jak co roku zaprasza nas na wycieczkę po Węgrowie jakiego na co dzień nie zauważamy.

 


Wszystko co dobre szybko się kończy

- i tu za sprawą "KRZYKU" ks. Proboszcza z Bazyliki Mniejszej w Węgrowie.

 

Węgrowski biały krzyż i nie tylko

... - w strefie świętości...

 

 

 

Lustrzane odbicie...

 

... uroczyście niesiony ulicami Węgrowa podczas Drogi Krzyżowej... 

 

... po procesji oparty o ścianę Bazyliki Mniejszej...

... Pokryty "liśćmi tego świata": OBŁUDA, ZŁOŚLIWOŚĆ, TCHÓRZOSTWO, NIECZYSTOŚĆ, KRADZIEŻ, ZABÓJSTWO, OBOJĘTNOŚĆ, NIEPOSŁUSZEŃSTWO, LENISTWO, NIEUMIARKOWANIE, OSĄD, ROZPACZ, CHCIWOŚĆ, PYCHA...

 

Po kilku dniach krzyż widoczny u wejścia do zakrystii Bazyliki Mniejszej, staje się kłopotliwym rekwizytem, a jego miejsce wśród worków ze śmieciami.

Krzyż... ekspozycja I. Zdjęcie wykonałem 9 czerwca 2011 r.

 

Krzyż... ekspozycja II. Zdjęcia wykonałem 28 lipca 2011 r.

 

Krzyż... ekspozycja III. Zdjęcie z dnia 3 października 2011 r.

 

Krzyż... ekspozycja IV.  Zdjęcie z dnia 30 grudnia 2011 r.

 

W tym samym dniu 30 grudnia 2011 można było zauważyć na dziedzińcu ten obraz figury Matki Boskiej z Dzieciątkiem:

 

 

Mój pięcioletni wnuczek będąc ze mną na dziedzińcu bazyliki został mocno przestraszony tym widokiem i chciał jak najszybciej opuścić to miejsce. Podzieliłem się tym z ks. Proboszczem:


Witam, Ks. Dziekana. 

Jestem zaniepokojony, pewnymi obrazami "codzienności" - zapraszam do galerii.  

Serdecznie pozdrawiam. 

Z Bożym błogosławieństwem 

Michał Kurc.


 

W drugim kościele - poklasztornym:

 

-... - i tutaj drugi biały węgrowski krzyż w podobnej sytuacji.

 

W odpowiedzi na moją uwagę 

 

... reakcja ks. Proboszcza z Bazyliki Mniejszej zaskoczyła nie tylko mnie. Napisał:

 


Sent: Friday, February 03, 2012 1:17 PM
Subject: Re: Wizerunki świętych straszą...

WITAM PANA
I od razu chcę stwierdzić, że Panu nie leży na sercu dobro Kościoła o którym Pan mówi, a wprost przeciwnie szukanie tanich sensacji.

Pan nie jest człowiekiem Kościoła, ... Pan nigdy nie przyjmuje kapłana z wizytą duszpasterską - kolędą. O tym także poinformowałem ks. Biskupa.
Argumenty których Pan używa pochodzą ze środowiska sekty jehowych. Nie mam zamiaru z Panem dyskutować. 

I proszę, żeby wszelkie zdjęcia, które Pan będzie robił zewnątrz naszej Bazyliki, jak i wewnątrz Bazyliki i będzie publikował były za zgodą proboszcza Bazyliki. Nie przypominam sobie żebym takiej zgody udzielał. A Pan do tych czynności nie ma prawa, kiedy ja zgłaszam sprzeciw.

W przyszłym roku, jeśli Pan przyjmie księdza po kolędzie możemy wrócić do wszelkich polemik.

Z wyrazami szacunku Ks. Leszek Gardziński - proboszcz i dziekan węgrowski.


W tym ">>>KRZYKU<<<" można dostrzec podatność ks. Proboszcza na stosowanie mobbingu:

 

Cele mobbingu są dość proste i sposoby ich realizacji opierają się na wykorzystaniu podstawowych relacji, jakie mogą zachodzić między ludźmi:

- zwierzchnik stara się izolować ofiarę ze środowiska:

    a/ Pan nie jest człowiekiem Kościoła,

   b/ A Pan do tych czynności [fotografowania] nie ma prawa, kiedy ja zgłaszam sprzeciw.
- ośmieszyć:

    a/ Argumenty których Pan używa pochodzą ze środowiska sekty jehowych.

    b/ O tym także poinformowałem ks. Biskupa.

- poniżyć:

    a/ Nie mam zamiaru z Panem dyskutować.

    b/ Panu nie leży na sercu dobro Kościoła... a wprost przeciwnie szukanie tanich sensacji.

- postawić warunek bez wyjaśnienia sprawy:

    c/ W przyszłym roku, jeśli Pan przyjmie księdza po kolędzie możemy wrócić do wszelkich polemik.


 

Wizyta duszpasterska - "kolęda"

 

W liście ks. Proboszcz podkreślił to zdanie: Pan nigdy nie przyjmuje kapłana z wizytą duszpasterską - kolędą. O tym także poinformowałem ks. Biskupa.

 

Prawo kanoniczne nakłada - wprost wymusza pewien obowiązek w posłudze proboszcza na danej parafii: "Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeśli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując.” kan. 529 §1.

 

Wypadkową tego obowiązku - dotyczącego tylko proboszcza, a nie wiernego, jest kojarzona przeze mnie wizyta duszpasterska - "kolęda". Jest ona schematyczna, obligatoryjna, uzupełnieniem danych o parafianinie, ograniczona (przez niczym nieuzasadniony pośpiech księdza) czasem 5-10 minut i towarzysząca tej wizycie "koperta" - wywołująca wiele negatywnych emocji. Ta forma wizyty nie może wypływać z troski o konkretną rodzinę, czy konkretnego parafianina.

 

Powróćmy do "KRZYKU" ks. Proboszcza: "Pan nie jest człowiekiem Kościoła..."

Na pamiątkowym zdjęciu z Ks. Biskupem podczas ekspozycji prac wystawy Impresja Drohiczyńska - Witaj ziemio podlaska... i poniżej wpis Ks. Biskupa do księgi pamiątkowej:

 

Napisałem list do ks. Biskupa 

 

- zapoznając bp Dydycza z moim zdaniem na temat "donosów" ks. Proboszcza. Jednocześnie kreśląc kilka słów na temat tzw. lustra Twardowskiego:

 


Węgrów, dn. 6 lutego 2012 r.

 

 

 

Biskup Drohiczyński

Antoni Pacyfik Dydycz OFM Cap

 

 

Uprzejmie proszę Księdza Biskupa o zapoznanie się z odpowiedzią ks. Proboszcza z Bazyliki Mniejszej w Węgrowie na mój list znany Ks. Biskupowi...

 

Odpowiedź ks. Proboszcza:

 

„WITAM PANA

I od razu chcę stwierdzić, że Panu nie leży na sercu dobro Kościoła o którym Pan mówi, a wprost przeciwnie szukanie tanich sensacji. Pan nie jest człowiekiem Kościoła, bo mieszkając na terenie naszej parafii  na osiedlu Mickiewicza - Słowackiego Pan nigdy nie przyjmuje kapłana z wizytą duszpasterską -kolędą. O tym także poinformowałem ks. Biskupa.

Argumenty których Pan używa  pochodzą ze środowiska sekty jehowych. Nie mam zamiaru z Panem dyskutować. I proszę, żeby wszelkie zdjęcia, które Pan będzie robił zewnątrz naszej Bazyliki, jak i wewnątrz Bazyliki i będzie publikował były za zgodą proboszcza Bazyliki. Nie przypominam sobie żebym takiej zgody udzielał. A Pan do tych czynności nie ma prawa, kiedy ja zgłaszam sprzeciw.

W przyszłym roku, jeśli Pan przyjmie księdza po kolędzie możemy wrócić do wszelkich polemik.

Z wyrazami szacunku Ks. Leszek Gardziński - proboszcz i dziekan węgrowski.”

 

Otóż z przykrością stwierdzam, że ks. Proboszcz podjął próbę upokorzenia mnie. W swoim działaniu zastosował formę szantażu i mobbingu Zakazał fotografowania Bazyliki – bardzo proszę o podanie podstawy tej decyzji.

 

Bezzasadnie ks. Proboszcz przypisuje moją osobę Świadkom Jehowy nie znając moich działań w tym temacie  - Galeria „Nowe światło?” 

   

 

Krzyż, eksponowany na ulicach Węgrowa podczas Drogi Krzyżowej, po niej, jego miejsce obok worków ze śmieciami, następnie pod parkanem, później zauważyłem, że został połamany i porzucony. Nie ma tu poszanowania dla nauki i ofiary Pana Jezusa Chrystusa – moje odczucie wyrażone za pośrednictwem galerii.

 

Zapewne pamięta Ks. Biskup mój list z 1998 roku, w którym poruszałem sprawy horoskopów, wróżby i lustra Twardowskiego.

Zainteresowanie społeczeństwa lustrem Twardowskiego nadal trwa, choć jego ekspozycja jest  niezgodna z Biblią i Katechizmem Kościoła Katolickiego - „KKK 2115-2117 "...właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie...."

"Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa... posługiwanie się medium... Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich..."

Zastosował się do tych uwag Sandomierz – z kościoła katedralnego, drugie lustro Twardowskiego trafiło do Muzeum Diecezjalnego w Sandomierzu i nie jest eksponowane.

  

Uprzejmie proszę Ks. Biskupa o rozpatrzenie tej tak przykrej dla mnie sprawy.

 

Z Bożym błogosławieństwem

Michał Kurc

 

Do wiadomości: Ks. Dziekan Leszek Gardziński.


 

 

 

Przypomniałem się Ks. Biskupowi w dniu 6 marca 2012 r. tymi słowami: "W nawiązaniu do mojego listu z dnia 6 lutego 2012 roku jeszcze raz uprzejmie proszę Ks. Biskupa o zbadanie mojej sprawy czy w dalszym ciągu zdecydowany osąd mnie - „Pan nie jest człowiekiem Kościoła” przez ks. Leszek Gardzińskiego - proboszcza i dziekana węgrowskiego jest podzielany przez Ks. Biskupa? Czy będąc posłusznym ks. Proboszczowi, mam nadal uważać siebie za wykluczonego z Kościoła?"

 

 

       Odpowiedź ks. Biskupa Antoniego P. Dydycza OFM Cap

 

Drohiczyn, 12. III. 2012 r.

Szanowny Panie,


potwierdzam odbiór obu e-mailów! Pozdrawiam serdecznie. Mam pewne opóźnienia w korespondencji, gdyż byłem poza Polską blisko dwa tygodnie, ale przynajmniej częściowo pragnę już teraz ustosunkować się do treści Pańskiego przekazu.

Najpierw jest mi przykro, że doszło do swego rodzaju słownej „zbitki” z Księdzem Dziekanem węgrowskim, który słynie z delikatności i dobrych manier. Ale wszystko może się zdarzyć. Jeszcze na ten temat nie miałem czasu dłużej z nim porozmawiać.

 

Natomiast chcę zaprotestować przeciwko temu, co Pan pisze, że jakoby został wykluczony z Kościoła. Trochę upraszczam. Każdy ochrzczony, który świadomie nie odchodzi od Chrystusa, pozostaje katolikiem. Niektóre wykroczenia prowadzą do ekskomuniki, ale takich w Węgrowie nie ma i nie będzie. Głęboko wierzę. Proszę więc spokojnie wypełniać wszystko to, co wypływa z naszej wiary.

Mam nadzieję, że z czasem dojdzie do spotkania z Księdzem Dziekanem i wątpliwości znikną, a niepokoje ustaną. Tego życzę i o to się modlę.

Oddany w Chrystusie


+ Antoni P. Dydycz 
Biskup drohiczyński

 

 


Świat nie lubi krzyża...


 

... cytuję słowa bp Antoniego Dydycza wygłoszone do duchownych i wiernych zebranych w kościele w Sawicach dla porównania ich z obrazami codzienności - białego krzyża z dziedzińca Bazyliki Mniejszej w Węgrowie:

 

 

Na podstawie zdjęcia ze strony Diecezji Drohiczyńskiej.

Copyright © photos by Diecezja Drohiczyńska

 

- Świat nie lubi krzyża, mówił, bo przypomina on o tym, co jest bardzo istotne i ważne. 

- Świat lekceważy krzyż. 

- Krzyże były zakopywane i niszczone. 

- Jednak na Podlasiu nie trzeba przypominać, że za krzyże nasi ojcowie szli na Syberię. 

- Za krzyże byli pozbawiani majątków i cierpieli w więzieniach, ale wierności dochowali. 

- Krzyż bowiem przypomina wielkość człowieka, przed którą to Chrystus rezygnuje z własnego  życia i ofiaruje je za nas - ludzi. 

- Gdzie jest krzyż, tam jest oparcie dla człowieka, moc i siła, pozostawiona na nim przez Chrystusa.

 

 


Zakończenie


 

Podsumowaniem wielości słów niech będą cytowane poniższe dwa zdania:

 

Słowa ks. proboszcza Leszka Gardzinskiego i bp Antoniego P. Dydycza OFM Cap:
"I od razu chcę stwierdzić, że Panu nie leży na sercu dobro Kościoła o którym Pan mówi, a wprost przeciwnie szukanie tanich sensacji." "Natomiast ode mnie proszę przyjąć słowa wdzięczności za wrażliwość, jaką Pan wykazuje w odniesieniu do spraw moralnych i ściśle religijnych."

 

 

[-] Nie wiem jak miałbym gościć ks. Proboszcza lub ks. go prezentującego, który doprowadza do profanacji krzyża, obraża moje uczucia religijne, wypowiada fałszywe świadectwo o mnie, nie odpisuje na listy? 

[-] Dokonuje "poświęcenia" ulicy sławiącej maga i czarnoksiężnika, przeciwstawiając się Słowu Bożemu, ponownie obrażając moje uczucia religijne.

 Dla mnie jako chrześcijanina ekspozycja przyrządu okultyzmu w domu modlitwy, sławienie maga i czarnoksiężnika, więcej,  eksponowanie rzeźb: rzymskiej bogini Diany, czy greckiego półboga Heraklesa syna boga Zeusa w bocznym wejściu do Bazyliki Mniejszej nie może mieć i nie ma nic wspólnego z Jezusem Chrystusem. – Mateusza 25:8-11.Oto przykłady Wizyt Duszpasterskich z 2013 i 2014 roku:

 


Kolęda 2013


 

16 stycznia

 

... niespodziewanie zapukał do moich drzwi ks. Robert z Bazyliki Mniejszej. Po modlitwie Ojcze Nasz... zaprosiłem księdza do stołu.

Myślałem, że najpierw przeprosi i wyjaśni powód nie odpisania na mój list. Nie zrobił tego, a wyjął z teczki kartę i zadał pytanie: - Pan mieszka tylko z żoną? Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Zanotował ten fakt długopisem. Po czym wyjął obrazek i na drugiej stronie złożył swój autograf i położył go na stole.

 

Następnie zapytał:  

- Co u pana słychać?

- Od 5-ciu miesięcy czekam na odpowiedź od księdza na list z dnia 11 sierpnia 2012 r. wysłany na e-mail parafialny.

Cisza... 

Ksiądz przeczytał list. Jednak nie odpisał. 

Teraz - podczas "obowiązku" kolędy, tłumaczył się:

- Mam trudności z dostępem do Internetu, niesprawny komputer... 

- Proszę Księdza 5 miesięcy!? Publiczny adres e-mail na oficjalnej stronie Parafii powinien zobowiązać do udzielenia odpowiedzi.  

Przypomniałem między innymi to pytanie z listu:  

- Dlaczego ksiądz dokonał "poświęcenia" ul. Mistrza Twardowskiego? 

- "Poświęciłem dwie ulice ul. Palloniego i ul. Mistrza Twardowskiego. Nie tylko ul. Mistrza Twardowskiego". Otrzymaliśmy zlecenie, trzeba było poświęcić.

- Kościół powinien to zlecenie zlekceważyć, ale tu w Węgrowie jak widać duch czarnoksiężnika wiecznie żywy - dodałem.

Na te słowa ks. Robert: - Panu nic się nie podoba, wszystko krytykuje.

Odpowiedziałem. - Nie wszystko, tylko działania niezgodne ze Słowem Bożym z Katechizmem np. mocno krytykuję ekspozycję "diabelskiego lustra" w domu modlitwy. Poświęcenie ul. "Mistrza" magii, kłamstwa... 

Mieszkańcy nie chcą meldować się na ulicy czarnoksiężnika - zaliczanego do "ludzi podłego stanu". Ci co byli zameldowani przepisali swoją przynależność do ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Dlaczego? Wbrew im nastąpiło poświęcenie niechcianej przez nich ulicy?

- ... - cisza.

 


O krzyżu...

 

Zadałem retoryczne pytanie: - Czy ksiądz reprezentuje ks. Proboszcza podczas kolędy?

Zauważyłem zaskoczenie i zdziwienie na twarzy ks. Roberta. 

Dodałem: - Uważam każdego księdza po "kolędzie", za wysłannika ks. Proboszcza, dlatego (z braku odpowiedzi ks. Proboszcza na mój list) jeszcze raz poruszam sprawę krzyża - uroczyście niesionego ulicami Węgrowa, później porzuconego – jego miejsce było pośród śmieci... 

Na te słowa ks. Robert powiedział 

- To nie były śmieci, a worki z liśćmi.

Odpowiedziałem - Jakie to ma znaczenie? Worki z liśćmi to też śmieci. Na zdjęciu nie widać liści, a wystające z worków zwiędnięte łodygi kwiatów, obok grabie, kilka desek...

Ks. Robert starał się usprawiedliwić zastany widok krzyża: - Ten krzyż nie był poświęcony.

Zapytałem - Czym był "nie poświęcony krzyż" podczas procesji  Drogi Krzyżowej na ulicach Węgrowa?

- ... - chwila ciszy.

 

W Kościele katolickim krzyż jest otaczany szczególnie nabożną czcią...

... - symbolizuje mękę Chrystusa. Dlatego ważnym jest jego wygląd i odpowiednie miejsce czy to w czasie procesji czy po niej. 

 

 

 

A tutaj drugi krzyż.

Umocowany przy wejściu głównym do kościoła, a na jego ramieniu nie tyle odważnie, co z braku poszanowania dla krzyża, zawieszono baner z wizerunkiem Jana Pawła II i tekstem: Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi.

 

Oj "lękam się"! - kiedy widzę takie obrazy krzyża. Obok worków ze śmieciami, pod płotem i za chwile połamany, czy tutaj przed wejściem do domu modlitwy z zawieszonym na krzyżu banerem.

 


Zakaz fotografowania 

 

Przy okazji poruszyłem temat zakazu fotografowania. "I proszę, żeby wszelkie zdjęcia, które Pan będzie robił zewnątrz naszej Bazyliki, jak i wewnątrz Bazyliki i będzie publikował były za zgodą proboszcza Bazyliki. Nie przypominam sobie żebym takiej zgody udzielał. A Pan do tych czynności nie ma prawa, kiedy ja zgłaszam sprzeciw." 

Ks. Robert: - Te sprawy reguluje konkordat... - Sugerując mi, że jest pewna granica wyznaczona przez Stolicę Apostolską tu w Polsce, że w chwili przekraczania bramy bazyliki wchodzę na teren, jakby "ambasady" - tu Watykanu...?

 


Mitologiczne bóstwa

 

Na koniec naszej rozmowy zwróciłem uwagę ks. Robertowi na wprowadzanie wiernych w błąd, mówiąc im, że w bramie bocznej dwie piaskowcowe hermy z popiersiami to postacie biblijne.

Wystarczy spojrzeć na popiersie z prawej strony. Kobieta z rogiem myśliwskim przedstawia Dianę rzymską boginię łowów, lasów, przyrody, płodności. Z lewej strony... 

 

... rzeźba przedstawia syna boga Zeusa Heraklesa. Jego odpowiednikiem był Herkules, czczony w Rzymie jako opiekun własności, strażnik wejść i opiekun podróżujących oraz handlujących. Rolnicy i kupcy składali mu dziesięcinę z zysków i zbiorów. 

Atrybutami Heraklesa był łuk, tarcza i lwia skóra, którą widzimy na węgrowskim popiersiu Heraklesa i na obrazie Antonio del Pollaiuolo.

 

Jest to brama mitologiczna prowadząca do zakrystii, a tam nad drzwiami - w miejscu krzyża - tak jest w większości domów katolickich, nad drzwiami wejściowymi wisi krzyż, a tu... beztrosko eksponuje się "diabelskie lustro" - w dziwny i zaskakujący sposób usprawiedliwiając ten fakt przez duchownych. Czy nie o to zabiega strona zła?

 

Ta "Kolęda" czym była? Nie przygotowany do niej ksiądz. Lustro, magia, brak poszanowania dla krzyża. Niech słowa św. Pawła przemówią do węgrowskich duchownych:



Słowo św. Pawła


20. ...Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami.
21. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów.
22. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?
23. Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje.
24. Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego! - z I Listu Pawła do Koryntian 10:22-24 (BT).

 


Kolęda 2014


 

Co to było!?

 

23 stycznia 2014

 

Spokój i ciszę nagle przerwał potrójny gong, w pośpiechu pukanie do drzwi, jeszcze raz gong i pukanie. Tę "nerwowość" za drzwiami chciałem jak najszybciej przerwać i w pośpiechu podążyłem w kierunku drzwi. Otworzyłem. Byłem zaskoczony, bo nie spodziewałem się wzbudzania tego rodzaju niepokoju przez księdza po kolędzie.

W pośpiechu ks. Krzysztof zadał pytanie: - Przyjmie pan po kolędzie, czy nie?
Zaskoczony tym zachowaniem - nie będę przecież rozmawiał na klatce - zaprosiłem, wskazując duchownemu miejsce do rozmowy. W pośpiechu rozpoczął modlitwę - czytając z kartki. 

 

Modlitwa wymaga przynajmniej chwilowego skupienia przed nią. W tym przypadku powinna być poprzedzona wyjaśnieniem i prośbą skierowaną do mnie o przebaczenia z propozycją zadośćuczynienia za krzywdę - za upowszechnienie mojego utworu fotograficznego na plakacie bez mojej wiedzy i braku zgody na tą czynność.

 

Po modlitwie ksiądz - w wieku - moglibyśmy być jego rodzicami - zwraca się do nas z zawołaniem: Jak żyjecie? Ponownie byłem zaskoczony tym bezpośrednim młodzieżowym zwrotem na „ty”.

 

Liczyłem na pewną skruchę ks. Krzysztofa, że zacznie od przeprosin i kilku słów wyjaśnienia na temat wykorzystania przez niego mojego utworu fotograficznego bez mojej wiedzy i zgody - o co zwróciłem się do niego listem, na który nie odpisał. - I to też powinien wyjaśnić na początku tej wizyty.

Zdjęcie mojego autorstwa w galerii "Spacerkiem po Węgrowie" skopiowane na plakat.

 

Niestety na wstępie nie doczekałem się wyjaśnień. W tej sytuacji trochę rozgoryczony zadałem pytanie: Czy Ksiądz zna moją korespondencję z ks. Proboszczem i ks. Biskupem?

Odpowiedział: 

-No nie znam, bo skąd mogę znać, bo pana w kościele nie widzę. - (?) 

 

Zdziwiłem się, że rozmowa podczas wizyty duszpasterskiej ma taki przebieg. Powtórzył pośpiesznie:  - Nie chodzi pan do kościoła, dlaczego nie chodzi pan do kościoła?

Zapytałem:  - Ksiądz naprawdę nic nie wie w mojej sprawie...?
Odpowiedział: - A skąd mogę wiedzieć panie, a skąd mogę wiedzieć? 

 

I szybko zmienił temat wypowiadając w pośpiechu następne dość dziwne pytanie, które jest zadawane osobie znanej – z troską o nią. A tu nie było troski, a tylko puste - schematycznie wypowiedziane słowo: - Jak Pana zdrowie?

 

Odpowiedziałem: - Czy ksiądz może mi pomóc nie znając się na medycynie?
Wtrącił: - Może trzeba pomodlić się nad zdrowiem, trzeba się pomodlić. Może...

Chciałem powrócić do tematu: - Ksiądz przychodzi do mnie reprezentując ks. Proboszcza, który powiedzmy, że w trosce o parafianina odwiedza mnie za pośrednictwem Księdza? 

 

Chwila milczenia i zaskoczenie na twarzy księdza. Po czym wstając w pośpiechu powiedział:
- Dobrze, zdrowia życzymy niech Pan Bóg błogosławi, dużo zdrowia...

Dodał: Mam jeszcze dużo wizyt... 

 

I w pośpiechu opuścił mieszkanie. 

 

Co to było!?

...

 

 


Copyright © design and photos by Michał Kurc